Zootechnik radzi

Spis treści:

1.      Kiszonka z kukurydzy

2.      Choroby i zaburzenia metaboliczne krów wysokowydajnych jako następstwo błędów w ich żywieniu (cz. II)

3.      Chów świń w ostatnim dziesięcioleciu i przybliżenie aktualnych problemów

4.      Pleśń w paszy a występowanie schorzeń u drobiu

 

Kiszonka z kukurydzy

 

     W żywieniu bydła mlecznego i opasowego podstawowe znaczenie mają pasze objętościowe wyprodukowane we własnym gospodarstwie. Jedną z bardzo dobrych i często stosowanych pasz objętościowych jest kiszonka z kukurydzy.

     Kukurydza jest rośliną dającą stosunkowo wysoki plon masy zielonej, około 55-60 ton z hektara. Kiszonka z kukurydzy może być stosowana zarówno w żywieniu bydła mlecznego jak i opasowego. Jest paszą typowo energetyczną – a więc wymaga uzupełnienia paszami białkowymi i dodatkami mineralnymi. Zawiera małą ilość ß-karotenu (prowitamina witaminy A). W dawce pokarmowej doskonale bilansuje się z kiszonką z traw podsuszonych, kiszonką z lucerny czy koniczyny. Może być stosowana przez cały rok, również jako uzupełnienie letniego żywienia pastwiskowego. Tylko przy żywieniu krów zasuszonych powinna być nieco ograniczona ilość kiszonki z kukurydzy w dawce, ponieważ jako pasza tucząca może doprowadzić do nadmiernego otłuszczenia zwierząt. Jak widać kiszonka z kukurydzy jest paszą, która ma szerokie zastosowanie w żywieniu bydła, ale musi być spełniony jeden podstawowy warunek – ma to być kiszonka dobrej jakości. Procesy zachodzące w zakiszanej paszy stanowią zespół różnorodnych przemian biochemicznych uzależnionych od wielu czynników. O jakości kiszonek sporządzanych z pasz zielonych decyduje przede wszystkim:

l         zawartość suchej masy

l         zawartość cukrów rozpuszczalnych w wodzie

l         rodzaj i ilość drobnoustrojów

l         obecność tlenu

l         pojemność buforowa

l         stopień rozdrobnienia zakiszanej masy

l         stosowane dodatki

 

     Po napełnieniu silosu następuje proces intensywnego namnażania drobnoustrojów, dla których źródłem pożywienia jest zawartość obumarłych komórek roślinnych.

 

l         W początkowym okresie aktywne są przede wszystkim bakterie tlenowe i względnie beztlenowe.

l         Rozwój bakterii tlenowych, które są dominującymi drobnoustrojami na świeżej zielonce, ulega zahamowaniu w następstwie braku tlenu zużytego na oddychanie komórkowe.

l         Bakterie względnie beztlenowe (powodują dezaminację i dekarboksylację aminokwasów) ustępują miejsca bakteriom fermentacji mlekowej w wyniku obniżonego pH kiszonej paszy.

l         Bakterie fermentacji mlekowej  mają duże zapotrzebowanie na składniki pokarmowe. W obecności tlenu ich rozwój jest częściowo zahamowany. Najszybciej namnażają się po obniżeniu pH do około 5,0. Aby uzyskać warunki beztlenowe czas sporządzania kiszonki powinien być jak najkrótszy (maksymalnie 3 dni, najlepiej w ciągu 1 dnia). Bardzo ważne jest dobre ubicie i szczelne przykrycie kiszonki.

l         Bakterie fermentacji masłowej (konkurencyjne w stosunku do bakterii fermentacji mlekowej) powodują znaczne straty substancji organicznych, zwłaszcza białka i aminokwasów. Obecność kwasu masłowego wpływa niekorzystnie na smak i zapach kiszonki. Najlepiej rozwijają się w środowisku lekko zasadowym (ph 7,0-7,4) i o dużej wilgotności. Bakterie kwasu masłowego i bakterie gnilne często wprowadzane są z zielonką zanieczyszczoną ziemią.

l         W procesie kiszenia roślin o niskiej zawartości suchej masy powstaje dużo kwasu octowego – jego intensywny zapach sprawia że zwierzęta niechętnie pobierają kiszonkę. Jeżeli jest wyciek soków kiszonkarskich, występują  straty składników pokarmowych.

 

Kukurydza jest ciekawą rośliną, której wartość pokarmowa rośnie wraz ze starzeniem się roślin i jest tym wyższa, im wyższy jest udział kolb w zakiszanej masie. Należy więc pamiętać o:

l         Doborze odpowiedniej odmiany – której okres wegetacji jest dostosowany do klimatu i terminu siewu w taki sposób, aby kukurydza osiągnęła dojrzałość kiszonkarską w odpowiednim terminie (przed przymrozkami).

l         Odpowiedniej obsadzie - około 90-100 tys. roślin na 1 ha - nie można siać za gęsto ponieważ zbytnie zagęszczenie roślin powoduje gorsze wykształcanie kolb.

 

W pierwszej połowie okresu wegetacji kukurydza wytwarza liście, łodygi i rdzenie kolb, w których zawarte jest głównie włókno. W drugiej połowie okresu wegetacji intensywnie asymiluje i wytworzone węglowodany gromadzi w ziarnie, a tym samym zmniejsza się udział włókna w stosunku do ilości cukrów niezbędnych w procesach zakiszania. Wzrasta zawartość suchej masy, co pozwala uzyskać lepszą jakość kiszonki, zmniejsza straty przy kiszeniu i umożliwia pobranie większej ilości składników pokarmowych przez zwierzęta. Dlatego tak ważna jest faza dojrzałości  w jakiej kukurydza jest zbierana na kiszonkę. Strukturę plonu kukurydzy w różnych fazach dojrzałości przedstawia tab.1. Wartość kiszonki w zależności od fazy dojrzałości kukurydzy podczas zbioru przedstawia tab.2.

 

Struktura plonu kukurydzy w różnych fazach dojrzałości ziarna

(M. Wawrzyńczak – materiały seminaryjne)

Tabela 1

           

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zawartość niektórych składników w kiszonce z kukurydzy

(wg  DLG – Tabele wartości pokarmowej pasz)

 

Tabela 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


  

 

Kukurydzę należy ścinać gdy większość ziarna osiągnęła dojrzałość woskową, a zawartość suchej masy wynosi około 30%. Jednak faza zbioru kukurydzy jest uzależniona od sprzętu jakim dokonywany jest zbiór. Bardzo istotne jest bowiem dobre rozdrobnienie zakiszanego materiału. Zaleca się cięcie roślin na długość 0,5-0,8 cm, przy jednoczesnym naruszeniu struktury każdego ziarna, ponieważ w przeciwnym razie nie będzie ono strawione. Cięcie na krótką sieczkę powoduje również rozdrobnienie twardych kolanek łodyg kukurydzy, co pozwala na lepsze ubicie zakiszanej masy, a przez to lepsze usunięcie powietrza i lepszy przebieg procesów fermentacyjnych. Im lepszym sprzętem do zbioru kukurydzy dysponujemy – tym później możemy zbierać kukurydzę i zrobić lepszą kiszonkę. Jeżeli nie mamy dobrego sprzętu zaleca się robienie kiszonki we wcześniejszej fazie, przy dojrzałości mleczno-woskowej ziarna.

Kukurydza zaliczana jest do roślin łatwo zakiszających się. Nie wymaga dodawania konserwantów. Jednak jeżeli skarmiana jest przez cały rok (również w okresie letnim), dodatek środków konserwujących poprawia stabilność kiszonki po otwarciu pryzmy. W celu podniesienia wartości białkowej kiszonki z kukurydzy możliwe jest stosowanie dodatku mocznika, w ilości 0,3-0,5% zakiszanej masy, ale należy pamiętać, że jakikolwiek błąd jak np. nierównomierne dodanie mocznika może spowodować poważne zatrucie zwierząt. Przy skarmianiu kiszonki ważny jest sposób jej wybierania z silosu czy pryzmy. Powinny być odcinane równe warstwy, żeby jak najmniej powietrza wnikało w pryzmę, co zapobiega psuciu się kiszonki. W okresie zimowym należy pamiętać, że zwierzętom nie wolno podawać pasz zamarzniętych.

Anna Kostrzębska

Dział Technologii Produkcji Bratoszewice

 

Choroby i zaburzenia metaboliczne krów wysokowydajnych jako następstwo błędów w ich żywieniu (cz.II)

 

Kwasica żwacza (acidoza) i kwasica metaboliczna

     Wyróżnia się dwie postacie kwasicy: postać ostrą kwasicy – metaboliczną, zagrażającą życiu krowy oraz postać chroniczną -  przejawiającą się zmniejszeniem pobrania paszy i wydajności mleka oraz utratą masy ciała. Przyczyną powstawania kwasicy jest przede wszystkim spożywanie nadmiernych ilości łatwo fermentujących węglowodanów, zwłaszcza przy nadmiernym rozdrobnieniu pasz. Bardzo niebezpieczną jest nagła zmiana dawki zawierającej pasze objętościowe na dawkę zawierającą duże ilości pasz treściwych, co zdarza się często po wycieleniu.

W powstawaniu kwasicy wyróżnia się dwa etapy (ryc 1):

1. pobieranie dużych ilości łatwo fermentujących węglowodanów i następująca po tym gwałtowna fermentacja w żwaczu do lotnych kwasów tłuszczowych (LKT)

2. wchłanianie nadmiaru LKT do krwi.

Rycina 1. Kolejność zdarzeń związanych z powstawaniem ostrej kwasicy żwacza i kwasicy metabolicznej (Nocek, 1996)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Najważniejszym źródłem łatwo fermentujących węglowodanów są młode intensywnie rosnące zielonki, rośliny okopowe zawierające cukier (buraki, ziemniaki), melasa oraz zbożowe pasze treściwe zawierające skrobię.

Szczególnie sprzyjające kwasicy są ziarna zbóż, których skrobia łatwo fermentuje w żwaczu. Najmniej podatna na rozkład  w żwaczu jest skrobia z ziarna kukurydzy oraz z sorgo. Wszelkie czynniki działające na ziarna zbóż, w tym miedzy innymi płatkowanie w środowisku pary wodnej czy gniecenie zwiększają powierzchnie ziarna lub żelatynizują skrobię, co zwiększa jej podatność na fermentację w żwaczu i sprzyja kwasicy.

     Pobieranie łatwo fermentujących węglowodanów powoduje wzrost wszystkich bakterii zasiedlających żwacz i produkcję dużych ilości LKT, co w efekcie obniża pH płynu żwacza i w konsekwencji hamuje namnażanie się bakterii celuloitycznych a stymuluje namnażanie się bakterii amylolitycznych czy wykorzystujących cukier (np. Streptococus bovis) (ryc. 1). Odczyn pH poniżej 5,2 praktycznie usuwa ze żwacza bakterie celuloityczne i pierwotniaki.

Bakterie amylolityczne i bakterie wykorzystujące cukier produkują LKT (szczególnie kwas propionowy) oraz kwas mlekowy. Kwas mlekowy ulega szybszej dysocjacji w żwaczu niż LKT, dlatego bardziej niż one obniża pH płynu żwacza.

Gdy pH w żwaczu spada poniżej 4,4 zmniejsza się tempo namnażania Strepycocus bovis i rozwijają się bakterie kwasu mlekowego, produkujące coraz większe ilości tego kwasu. Nadmiar kwasu mlekowego, przewyższający zdolności buforowe żwacza, prowadzi w końcu do unieruchomienia motoryki żwacza oraz do obumarcia mikroflory, a więc do ustania fermentacji. Część kwasu mlekowego wchłaniana jest do krwi. Nadmiar kwasu mlekowego we krwi powoduje stan kwasicy metabolicznej. Zmniejsza się stężenie dwuwęglanów i Ca. W efekcie zmniejsza się pH krwi oraz pogarsza się bilans elektrolitów i równowaga kwasowo-zasadowa całego organizmu.Taka krew nie może odprowadzać CO2 z komórek.

     W stanach ostrych kwasicy następuje zatrzymanie motoryki żwacza, zahamowana jest także fermentacja w żwaczu (brak produkcji LKT). Błona śluzowa żwacza jest niszczona przez nagromadzone kwasy, co ułatwia przechodzenie bakterii powodujących np.: ropnie wątroby.

Może to również powodować stan zapalny dalszych odcinków przewodu pokarmowego a więc jelita cienkiego i grubego, powodując przy tym biegunki.

Taka postać kwasicy może doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia.

W stanach chronicznej kwasicy, uszkodzenia błony śluzowej nie są tak znaczne, jednak populacja mikroorganizmów nie jest stabilna. Istnieje potencjalna możliwość namnażania się bakterii amylolitycznych oraz bakterii kwasu mlekowego. Krowy chorujące na chroniczną (utajoną) kwasicę są bardziej podatne na zaleganie okołoporodowe, na zatrzymanie łożyska oraz mają zmniejszoną odporność na infekcję.

     Główne objawy kwasicy:

l         utrata apetytu

l         zmniejszenie wydajności mleka oraz zawartości tłuszczu w mleku

l         zmniejszenie masy ciała

l         pogorszenie kondycji

l         biegunki

l         apatia, zobojętnienie

l         owrzodzenie kończyn lub ochwat

l         w rzadkich przypadkach upadek zwierzęcia

     Profilaktyka

l         unikać gwałtownych zmian dawki pokarmowej

l         stopniowe przyzwyczajanie zwierząt do pobierania dawek pasz treściwych, co jest szczególnie ważne u krów w fazie rozdajania

l         dzielić dawkę pasz treściwych na kilka odpasów (do 3 kg paszy treściwej na 1 odpas)

l         unikać pasz nadmiernie rozdrobnionych, zmielonych

l         kontrolować udział węglowodanów niestrukturalnych w dawce pokarmowej

l         często kontrolować spożycie paszy, zwłaszcza gdy w dawce znajduje się dużo pasz treściwych

l         stosować substancje buforujące pH żwacza np.: kwaśny węglan sodu 150 do 200g/szt.

     Substancje buforujące należy podawać krowom w pierwszym okresie laktacji, ponieważ wówczas w dawce pokarmowej znajduje się dużo łatwo fermentującej skrobi. Dodatek kwaśnego węglanu jest szczególnie istotny przy dominującej w naszym kraju tradycyjnej technice żywienia, osobnym skarmianiu różnych pasz objętościowych i treściwych.

     Kwaśny węglan sodu powinien być podany bezpośrednio do koryta, razem z paszami, które zakwaszają środowisko żwacza: mieszanką treściwą, kiszonką z wysłodków prasowanych, mocno rozdrobnioną kiszonką z kukurydzy. Kwaśnego węglanu sodu nie należy podawać krowom zasuszonym ze względu na możliwość niekorzystnego zachwiania stosunku anionowo–kationowego.

Maria Lubowicka

RZD Łask

Źródło: Sympozjum Sano z dnia 29.03.2001r. Nowoczesne żywienie krów

 

Chów świń w  ostatnim dziesięcioleciu i przybliżenie aktualnych problemów

   

       Chciałabym Państwu przedstawić moje obserwacje zmian zachodzących w gospodarstwach zajmujących się chowem świń. Myślę, że poczynione spostrzeżenia przydadzą się rolnikom zajmującym się chowem świń.  

 

     Na początku lat dziewięćdziesiątych przy gwałtownym spadku zysku z chowu świń, prowadzona skala produkcji w gospodarstwach specjalistycznych, w ilości 15-25 loch w cyklu zamkniętym bądź tucz 50-100 tuczników, przestała gwarantować utrzymanie rodziny.

    Rolnicy stanęli przed alternatywą zwiększenia skali prowadzonej produkcji. W pierwszym okresie proste rozwiązania technologiczne pozwalały zwiększyć obsadę zwierząt. Później w zależności od możliwości finansowej, zasobności gospodarstwa podejmowano decyzje o rozbudowie bądź modernizacji posiadanych budynków. Dostępne stały się praktycznie wszystkie materiały budowlane i sprzęt do wyposażenia obiektów. W typowych budynkach inwentarskich podstawowym zabiegiem niezbędnym dla prowadzenia produkcji okazała się izolacja cieplna: stropów, ścian i posadzek oraz sprawnie działająca wentylacja mechaniczna. Popularyzowane nowe technologie tuczu pozwoliły również wykorzystać budynki składowe (stodoły i wiaty) - po ich bardzo dobrym dociepleniu i rozwiązaniu wnętrz. Nie znam przypadku gospodarstwa o typowej produkcji rolniczej, w którym wybudowano by w tym okresie wszystkie budynki od podstaw. Rentowność chowu świń, nie pozwalała na duże inwestycje.

     Zmieniające się relacje cen zbóż do żywca i duże różnice w cenach żywca wieprzowego w krótkich okresach czasowych (w ciągu kilku miesięcy) zadecydowały  iż lepszą opłacalność uzyskiwali rolnicy posiadający własne zaplecze paszowe i produkujący żywiec w cyklu zamkniętym. Produkcja tuczników w oparciu o zakup prosiąt wiązała się z ryzykiem trafienia w “dołek świński” – niskich cen żywca co przy okresowych wysokich cenach prosiąt powodowało brak zysku. Zwiększyła dostępność bardzo dobrych pasz i dodatków paszowych,  znacznie uprościła sposób przygotowania i zadawania pasz, lecz skoki cen uniemożliwiały prowadzenie produkcji z wykorzystaniem pasz pełnoporcjowych – z zakupu. Rolnicy wykorzystujący głównie własne zboża, dokupujący koncentraty i dodatki paszowe jako ich uzupełnienie, uzyskiwali  znacznie stabilniejsze dochody. Początek lat dziewięćdziesiątych to  zmiany w żywieniu spowodowane dostępnością bardzo dobrych pasz i innym podejściem do normowania pasz dla wszystkich grup zwierząt w celu uzyskania jak najlepszych wyników produkcyjnych. Wprowadzone zostały nowe normatywy w żywieniu, pozwalające sporządzać mieszanki pełnoporcjowe dla wszystkich grup zwierząt z wykorzystaniem coraz bogatszej oferty producentów pasz. Normy te uwzględniają wysokie zapotrzebowanie zwierząt intensywnie rosnących o wysokiej mięsności. Prace w stadach hodowlanych naszych rodzimych ras, jak również dość duży import materiału hodowlanego ras wybitnie mięsnych do gospodarstw hodowlanych, umożliwiły na znaczne polepszenie tej cechy w stadach w gospodarstwach towarowych. W połowie lat dziewięćdziesiątych spopularyzowano  krzyżowanie towarowe, w którym wykorzystuje się lochy ras rodzimych (lub ich krzyżówki) i knury ras mięsnych w celu uzyskania tuczników o wysokiej mięsności.  Od trzech lat rolnicy produkujący  tuczniki o wysokiej mięsności uzyskują o 10 do 15% wyższą cenę za żywiec przy rozliczeniach według oceny mięsności prowadzonej w niektórych zakładach, niż sprzedający według wagi żywej bez oceny mięsności.

 

     Tyle uwag ogólnych, teraz szczegółowiej o warunkach, których  spełnienie ogranicza lub eliminuje zagrożenia wynikające z okresowych spadków opłacalności chowu świń.

 

     Skala produkcji powinna zależeć  od  posiadanej powierzchni paszowe. 

Przy żywieniu z wykorzystaniem własnego zboża  na jednego tucznika potrzeba 2,5-3 dt, na lochę ok. 10-12 dt zbóż (pod warunkiem bardzo dobrego zbilansowania ich komponentami białkowymi) czyli w zależności od posiadanych gleb i osiąganych plonów można obliczyć niezbędną powierzchnie zasiewów zbóż paszowych. Optymalnym rozwiązaniem jest pełne pokrycie zapotrzebowania z własnej produkcji. W gospodarstwach  o mniejszym areale rolnicy posiłkują się zakupem zbóż w okresie żniw, gdyż ceny zbóż “z pola” są najniższe. Wiąże się to z koniecznością posiadania magazynów, ale jest ekonomicznie uzasadnione. Minimalna powierzchnia paszowa w gospodarstwie powinna pokryć ok. 50% potrzeb, własne zboże jest czynnikiem ograniczającym nakłady w krótkich okresach czasowych, pozwala równomierniej w ciągu roku rozłożyć ponoszone koszty produkcji, przetrwać okresy niekorzystne niskich cen żywca.

     Optymalnym wykorzystaniem zbóż jest sporządzenie na ich bazie dobrych mieszanek pełnoporcjowych dla poszczególnych grup zwierząt zgodnie z ich potrzebami pokarmowymi. Nie polecam tylko sporządzania w gospodarstwach mieszanek dla prosiąt. Prosięta wymagają bardzo dobrych pasz, które należy kupić w renomowanej firmie paszowej. Spożycie paszy przez prosię do osiągnięcia masy ok. 20 kg jest niewielkie, a oszczędności poczynione na zakupie dobrej paszy pełnoporcjowej dla tej grupy zwierząt muszą być często wydane w okresie tuczu na skutek gorszych przyrostów, większego zużycia paszy przez tuczniki. Najlepsze efekty uzyskiwane są w gospodarstwach stosujących koncentraty lub premiksy określonej firmy przez długi okres czasu. Rolnik nabiera doświadczenia w wykorzystaniu poszczególnych komponentów, ma pełniejszą informację od firmy o nowościach, często również jako stały odbiorca uzyskuje upusty cenowe lub terminy odroczonych płatności.

Jeśli zadowoleni jesteście Państwo z efektów żywieniowych, to nie radzę zmieniać firmy paszowej tylko dlatego, że inna “mami” niższymi cenami.

      Kilka uwag o rozwiązaniach w budynkach dla trzody. Podejmując decyzję o budowie wybierajcie technologie najtańsze. W przyjętym rozwiązaniu budynku istotna jest dobra izolacja cieplna i możliwość oczyszczenia, dezynfekcji - ścian, posadzek, stropów.

Elementem niezbędnym w każdym rozwiązaniu wnętrza budynku jest dobra wentylacja z minimum automatyki czyli możliwością ustawienia jej automatycznego sterowania przynajmniej w zależności od jednego czynnika np. od temperatury.  

Rozwiązanie wnętrza obiektu wiąże się z ogromnymi nakładani finansowymi i często jest kompromisem między planami, a możliwościami inwestora. Pełna mechanizacja obiektów, szczególnie niewielkich, nie jest uzasadniona ekonomicznie.

Nakłady pracy przy utrzymaniu świń wiążą się z dwoma podstawowymi czynnościami zadawaniem paszy i usuwaniem odchodów.

     Wprowadzenie prostych autokarmników dla młodzieży rozwiązało zadawanie paszy w odchowalniach i tuczarniach. Do “automatów” - pasze można zasypywać w miarę wyjadania, zwierzęta pobierają paszę do woli. Lochom pozostaje jednak konieczność normowania pasz, zadawania określonej ilości paszy bezpośrednio do koryta dla każdej lochy lub zastosowania urządzeń umożliwiających pobranie określonej ilości paszy przez każdą lochę również przy grupowym utrzymaniu. Koszt zautomatyzowania karmienia loch jest jednak bardzo wysoki (stacja paszowa). W stadach loch do 100 sztuk najprostsze rozwiązanie czyli ręczne zadawanie paszy, rozwożenie wózkiem (dozowanie szufelką) jest często bardziej uzasadnione ekonomicznie niż montaż stacji paszowych.

    Systemy utrzymania zwierząt

    W tradycyjnych rozwiązaniach chlewni, z lat 70-tych, dominowały pomieszczenia halowe, płytkie bądź z rusztami. Przy utrzymaniu świń w chlewniach ściołowych, płytkich, obornik był usuwany ręcznie z kojca na korytarz i dalej usuwany mechanicznie bądź ręcznie. Rozwiązanie to jest rozwiązaniem dobrym, pod warunkiem codziennego usuwania obornika i dobrego ścielenia. Wadą tego rozwiązania jest jego wysoka pracochłonność. Najczęściej popełnianym błędem - zbyt rzadkie usuwanie obornika. Jego zmodyfikowaną wersją jest utrzymanie zwierząt na “pochyłej podłodze” tak zwany – samospływ, gdzie zwierzęta same usuwają obornik z kojca. Rozwiązanie bardzo dobre przy grupowym utrzymaniu zwierząt.

W ostatnich kilku latach powrócił do stosowania system trzymania tuczników na głębokiej ściółce, system ograniczający nakłady na usuwanie obornika (obornik usuwany jest po zdjęciu zwierząt). Elementem tej technologii bardzo ważnym jest dobra wentylacja obiektu.

Myślę, że spopularyzuje się również rozwiązanie takiego utrzymania loch (stosowane w krajach skandynawskich).

Budynki bezściołowe z rusztami posiadają jedną zaletę – nie ma w nich pracy związanej z usuwaniem obornikiem. Wada - koszt budowy obiektu o dobrych rozwiązaniach technologicznych wnętrza, rozwiązaniach usuwania gnojowicy i budowy zbiorników na odchody płynne jest większy o 50 do 70% niż rozwiązań przedstawionych wcześniej. Z uwagi na koszty -polecam jedynie dla pomieszczeń komorowych – porodówek i odchowalni prosiąt.

   Obsługa zwierząt – czynnik ludzki

   W najlepiej wyposażonej chlewni, dobrze zmechanizowanej - elementem najważniejszym jest nadzór człowieka. To człowiek obsługujący musi wyłapać każdą nieprawidłowość w pracy sprzętu, często przez obserwację zachowań zwierząt. Zwierzęta reagują na brak wody, niedobory pokarmowe w paszach, złą wentylacje. Poprzez częste kontakty ze zwierzętami człowiek nabywa umiejętności spostrzegania ich odmiennych reakcji. Najlepsze wyniki uzyskiwane są w chlewniach obsługiwanych przez ludzi o pogodnym usposobieniu, pozytywnie nastawionych do otoczenia, dla których hodowla zwierząt to nie tylko “produkcja dająca dochód”. Dlatego też decydując się na rozbudowę chlewni powinien być brany pod uwagę również ten element. Przy mniejszych możliwościach finansowych, a liczniejszej rodzinie (gospodarstwo dwupokoleniowe) można przyjmować rozwiązania pracochłonniejsze lub trzymać grupy zwierząt wymagające większej opieki (lochy). Przy dobrze zorganizowanej pracy, stado 60 loch z przychówkiem “obsłużą” trzy osoby. Przy ograniczonej możliwości pracy własnej w gospodarstwie - prowadzić tucz i posiłkować się pracownikami najemnymi.

     Ciągle jeszcze w wielu gospodarstwach utrzymywane są różne gatunki zwierząt. Myślę, że wybór jednego kierunku produkcji, dostosowanie produkcji polowej do tego kierunku, dobra adaptacja pomieszczeń, daje możliwość uzyskania lepszych efektów ekonomicznych.

Tych co lubią świnie zachęcam do ich chowu. 

Kazimiera Jędrzejczak

Dział Technologii Produkcji Bratoszewice

 

Pleśń w paszy a występowanie schorzeń u drobiu

 

     Większość pasz pochodzenia roślinnego zawiera zarodniki grzybów pleśniowych. Uważa się, że na skutek działalności grzybów w skali światowej straty samych plonów w produkcji roślinnej wynoszą ponad 20%, a straty w produkcji zwierzęcej są trudne do oszacowania.

     W Polsce dominują grzyby pleśniowe z rodzaju Aspergillus, Fusarium i Penicillium, które jako typowe fitopatogeny wywołują choroby roślin i obniżają plony. Grzyby bytują na wegetatywnych częściach roślin, liściach i łodygach, a w okresie zbiorów przenoszą się z ziarnem do silosów i magazynów zbożowych. Namnażają się gwałtownie w okresie mokrych żniw, w następstwie dopuszczania do tzw. ”grzania ziarna”, które jest doskonałą pożywką do  rozwoju  różnych gatunków pleśni.

Powszechnie znaną chorobą grzybiczą jest aspergiloza u drobiu. Pleśnie te dostają się do organizmu ptaków drogą pokarmową z porażonej paszy i przenikają do płuc i limfy. Aspergillus może również wywoływać u ludzi zapalenie płuc, alergie i ogniska martwicze.

Produkty przemiany materii tych grzybów zwane mikotoksynami  są nie mniej groźne dla zwierząt i ludzi. W warunkach klimatycznych Polski w zbożach występuje najwięcej łatwo przenikających do przewodu pokarmowego toksyn zwanych aflatoksyną i ochratoksyną, a także zearalenon (Toksyna F-2).

 

Aflatoksyny  występują zarówno w glebie jak i powietrzu  oraz bardzo często na ziarnach kukurydzy, pszenicy, jęczmienia, owsa, ryżu, sorga i orzeszków ziemnych. Aflatoksyny wykazują silne działanie rakotwórcze, toksyczne na wątrobę oraz obniżają odporność organizmu. Najbardziej wrażliwe na działanie aflatoksyn są młode ptaki, a szczególnie kaczęta u których już  niskie stężenia (tj. 0,36  mg/1kg masy ciała) wywołują padnięcia 50% zatrutych osobników. W czasie zatrucia aflatoksyną u młodych ptaków  obserwuje się utratę apetytu, biegunkę, apatię, chwiejny chód, drgawki, zarzucanie głowy na grzbiet, niezborności i porażenia. Aflatoksyna jest najbardziej szkodliwa dla drobiu ze wszystkich znanych mikotoksyn (powoduje bardzo ostre zatrucia i wysoką śmiertelność).

 

Ochratoksyny występują powszechnie na przechowywanym ziarnie zbóż i mieszankach pełnoporcjowych o podwyższonej wilgotności (powyżej 13%). Również sprzyjającym czynnikiem występowania ochratoksyny jest zanieczyszczone ziarno glebą, nasionami chwastów oraz duży procent uszkodzonych w czasie zbioru ziaren. Stwierdzono, że jej obecność w paszy dla piskląt jest odpowiedzialna za duże upadki ptaków do 14 dnia życia, a w późniejszym okresie życia obniża przyrost masy ciała, wykorzystanie paszy, a także pogarsza zdrowotność.

 

Zearalenon (Toksyna F-2) jest mikotoksyną zanieczyszczającą przede wszystkim ziarno zbóż,  szczególnie kukurydzę. Grzyby tworzące zearalenon porażają rośliny zbożowe w polu i bardzo wysoki procent ziarniaków zbóż zawiera zarodniki tych grzybów. Nawet przy słabym nasileniu choroby w nasionach zainfekowanych grzybem toksyna ta tworzy się w dużych ilościach w trakcie dłuższego przechowywania ziarna w podwyższonej temperaturze i wilgotności.

Pasze skażone grzybami i mikotoksynami są poważnym problemem dla produkcji drobiarskiej. Jawne zatrucia, zachorowania i duże upadki występują rzadko, a większość strat wynika z zatruć o charakterze podklinicznym, powodujących obniżenie zdrowotności i wydajności produkcyjnej. Organizm ptaka nie jest w stanie wydalić czy zneutralizować toksyny. Substancje te przenikają do mięsa i jaj (szczególnie żółtka) stanowiąc zagrożenie dla konsumentów. 

Porażone ziarno i słoma nie powinny być stosowane w produkcji drobiu. Unieszkodliwianie mikotoksyn jest trudne. Są one odporne na działanie wysokiej temperatury i środków grzybobójczych. Aktualnie stosuje się tzw. absorbenty, które wiążą mikotoksyny obecne w paszy i przez to zapobiegają ich wchłanianiu z przewodu pokarmowego ptaków.

Na rynku jest szereg tego typu związków jak; Mycobond, Toxy-Nil i inne.

Natomiast najskuteczniejszym sposobem przecidziałania skażeniom zbóż i pasz mikotoksynami jest zapobieganie rozwojowi pleśni. W produkcji mieszanek paszowych należy stosować preparaty pleśniobójcze zawierające kwasy organiczne i ich sole. Efektywność tych preparatów zależy przede wszystkim od dokładności rozprowadzenia w paszy. Dlatego płynne preparaty są skuteczniejsze w dawkach 3 do 10 razy niższych od preparatów suchych. W kraju jest szereg preparatów pleśniobójczych o działaniu konserwującym zarejestrowanych i dopuszczonych do stosowania jak: Hemacomold Dry, Hemacomold Liguid, Fylax, Molgarg, Mold-Nil, Moldgard i inne.

Grzyby pleśniowe i mikotoksyny aktualnie stanowią duży problem w produkcji drobiu, jednak jedyną ochroną ptaków i ludzi jest stosowanie inhibitorów pleśni oraz absorbentów.

Zofia Głowacka

Dział Technologii Produkcji Bratoszewice